Przygodę z kotami zaczęłam wraz z pojawieniem się w domu pierwszego kota ze schroniska- Asa, pomijając kilka epizodów w młodości. Moja rodzina zawsze miłowała się w psach, więc o kocie musiałam zapomnieć, ale nie obyło się bez przynoszenia małych kociaków do domu, które niestety nie urzekały nikogo prócz mnie, musiałam znaleźć kociakom inne domy. Dopiero kiedy założyłam własną rodzinę we własnym kącie mogłam pozwolić sobie na kota.
I tak też się stało.
Pierwszy kot, jaki pojawił się w domu, to As. Starszy czarno - biały olbrzymi kot.
Historia Asa jest dość zawiła i łapiąca za serce. Pewnie też dlatego ten kot a nie inny. Choć dziwi mnie, że tak długo musiał czekać na swój kąt, bo był kotem idealnym. Był - bo Asik odszedł od nas przed świętami pozostawiając wielką pustkę w sercu. O Asiku i jego historii można będzie przeczytać w kolejnych postach.
Drugim kotem, a właściwie kotką, która zagościła w naszym domu jest schroniskowa Nirvana (w domu Dzwonek).
Kociczka, którą wypatrzyła moja córka za kratami schroniska. Kotka, która miałczała najgłośniej i wiła się po kratach tak, że nie było możliwości, aby jej nie zauważyć. Swych zachowaniem pokazała nie nie ma zamiaru spedzić więcej czasu w schronisku i chce stąd wyjść i będzie kotką wielce miziastą. I tak też jest. Atakuje głównie nogi i nie pozwala odejść bez pogłaskania.Jest nachalna i upierdliwa.
Po tym jak nasz majestatyczny staruszek Asik odszedł uznaliśmy, że przez święta na spokojnie zastanowimy się nad wzięciem kota ze schroniska, bo As na pewno by sobie tego życzył, aby kolejny wiekowy kot mógł cieszyć się życiem po za schroniskiem.
Padło na Grubcia.
źródło: http://schroniskowopolu.pl/3294-grubcio/
10 letniego nieśmiałego trochę bojaźliwego czarnego jak węgiel kota o niesamowitych zielono - złotych dużych oczach.
Historia lubi się powtarzać, o Grubciu będzie można przeczytać w następnych postach.
No i tak...
W skrócie ...



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz